Gimme a ticket for an aeroplane.
Nie ma to jak święta. Miliardy ludzi w supermarketach, prezenty których nie potrzebujesz i wspaniały klimat świąt*. Po dwóch dniach złapałem sie za aparat i robiłem zdjęcia wszystkiego, byle tylko nie siedzieć w domu i słuchać kolęd wprost z grającego pudła.
* Odczuliście? Bo ja nie.





Dalej, Głowa znowu znalazł jakiś hit który chodzi za mną. Cholera.
Idę oglądać swoje ulubione na deviantarcie. Baj.
And another man named Bello moving around mysteriously.
Ziew.
Dziś wybraliśmy się kręcić film. To, co wyszło pod koniec niezbyt zgadzało się z początkową koncepcją, ale…. who cares?

Tego nie było w scenopisie.

Nieustraszony reżyser po przemyśleniu strategii podbicia Finlandii już w 1936 (!) roku.

Można to nazwać przygotowaniami do kręcenia filmu o zombiakach. Wszystko w rękach reżysera.
Aha, od dawna nic nie skopało mi tyłka jak to (kliknij).
Do następnego.