Let it roll, baby, roll.

Katar to naprawdę straszna sprawa. Zwłaszcza gdy budzisz się około 4.00 z zapchanym gardłem. W poniedziałek. Pozytywnie.
Nawet nie udaje, że się uczę, jak zawsze zresztą.

I znów zakurzony matchbox.

Przypomina mi się ten utwór .
2 comments