Let it roll, baby, roll.

Opublikowany w dzięki katarowi wydmucham swój mózg przez nos, fotografia, matchbox, muzyka, życie by lubczanski w dniu wrzesień 24th, 2007

Katar to naprawdę straszna sprawa. Zwłaszcza gdy budzisz się około 4.00 z zapchanym gardłem. W poniedziałek. Pozytywnie.

Nawet nie udaje, że się uczę, jak zawsze zresztą.

I znów zakurzony matchbox.

Przypomina mi się ten utwór .