Take it or leave it.

z 5 komentarzami

Tak, tak. Miles Davis na winylu. WInylu. W-I-N-Y-L-U. To takie duże, czarne cd dzieciaczki. I nie, nie odtworzycie tego na swoim ajpodzie. Dźwięki prosto spod igły, dosłownie. Jak się nie ma głośników to tak jest.

Aha, i nie robimy clubbingu w poniedziałek. Bo albo pusto, albo zajęte, lub co gorsza zamknięte.

I słyszałem, że los decyduje jaką drogą idziemy, ale sami decydujemy o tym kim jesteśmy. Coś w tym jest, szkoda tylko, że sami nie potrafimy zdecydować kim do kurwy nędzy jesteśmy. To trochę irytujące. A nawet bardzo.

Freddie Freeloader dla państwa.

Written by lubczanski

październik 28, 2008 @ 8:29 pm

Napisane w Blogroll

Odpowiedzi: 5

Subscribe to comments with RSS.

  1. o cholera…
    masz odtwarzacza na winyle?
    a ja sobie winyla oprawie w antyrame i powieszę na ścianę i co? hę?

    kalinan

    październik 28, 2008 at 8:54 pm

  2. odtwarzacz :D pokolenie mp3 :D

    zapomniałem ze nikt nie jest anonimowy i mi cytat podkradłeś ;P no ale nie gniewam się :D

    banano

    październik 28, 2008 at 8:58 pm

  3. dobry fotograf?? to Ty :* za te foty bede CI wdzieczna az do…??? nastepnych;) Mort Mordo Ty Moja;)

    Twoja Bogini

    październik 30, 2008 at 4:36 pm

  4. -_-”

    lubczanski

    październik 30, 2008 at 4:50 pm

  5. buhahaha dawaj sesje mistrzu :D

    banano

    listopad 1, 2008 at 8:21 pm


Dodaj komentarz