Archiwum dla październik 2008

Take it or leave it.

z 5 komentarzami

Tak, tak. Miles Davis na winylu. WInylu. W-I-N-Y-L-U. To takie duże, czarne cd dzieciaczki. I nie, nie odtworzycie tego na swoim ajpodzie. Dźwięki prosto spod igły, dosłownie. Jak się nie ma głośników to tak jest.

Aha, i nie robimy clubbingu w poniedziałek. Bo albo pusto, albo zajęte, lub co gorsza zamknięte.

I słyszałem, że los decyduje jaką drogą idziemy, ale sami decydujemy o tym kim jesteśmy. Coś w tym jest, szkoda tylko, że sami nie potrafimy zdecydować kim do kurwy nędzy jesteśmy. To trochę irytujące. A nawet bardzo.

Freddie Freeloader dla państwa.

Written by lubczanski

październik 28, 2008 at 8:29 pm

Napisane w Blogroll

Całe to pieprzone miasto.

z jednym komentarzem

Wystarczył weekend, żebym zrozumiał o co chodzi, kim jestem, czego oczekuje.

Rozmowa o pierwiastkach za którymi się tęskni, współczynnik “wow” sobotniego krótkiego jam session, “całe to pieprzone miasto człowieku”…

Dzięki : )

oye como va means hey how’s it going
mi ritmo means my rhythm
bueno pa gosar means is good for partying
mulata means babe

Written by lubczanski

październik 19, 2008 at 4:57 pm

Napisane w Blogroll