Archiwum dla kwiecień 20th, 2008
0059
To nie jest możliwe. 4 weekend pogoda jest tak chujowa, że nie chce (a nawet nie powinienem) wychodzić i moczyć dupsko na dworze. Nie ma to jak byczyć się cały dzień przed kompem, czytać cudze blogi (m.in. Janusza Millera, albo Zawsze Kwadrat, Głupcze!), pić herbatę o konsystencji miodu albo robić porządki na winampie – owocuje to odkryciem zapomnianych kawałków wartych uwagi : ).
Przede wszystkim odkryłem na nowo koncert w Chinach Jean Michela Jarra – od razu wylądował na mojej empetrójce. Nie jest to Jeff Mills (JMJ i Chiny to 1981 rok), ale kopie tyłek. BTW, zauważcie różnicę wielkości sprzętów dzisiaj a wtedy.
Dalej, pod kursor wpadł też Miles Davis.
Fajne nuty do porannej kawy.
Przed chwilą sprawdzałem ile klisz jeszcze mam “od ręki” i okazało się, że wszystkie to ISO 100 – co dziwi mnie. Poprzedni negatyw miał słabe kolory – i naświetlany był jak dwusetka. Nieznane są wyroki fotograficznych bogów…
… albo po prostu naciąg migawki jest zjebany.