0060
Przekonany występami właścicielki Pentaxa wyruszyłem z aparatem do ludzi, zostawiając zaułki i opuszczone fabryki.
Pierwsze wrażenia ? Tło jest cholernie ważne. Uważamy na ręce, których nie ucinamy. Sprawdzamy czy AF na pewno dobrze ustawił ostrość….



Reszta ujęć jakoś nie dawały rady, żeby się nimi chwalić (któryś z warunków nie był spełniony : ) Nie jest źle, ale nie satysfakcjonuje mnie to. Ale długi weekend przede mną i wszystko można nadrobić.
Nie wiem czy podrzucałem już prawdziwą ucztę dla oczu ( i nie tylko ) - Magnum Photos in motion.
Wspomnie jeszcze tylko zespół Ścianka : )
No to joł.
0059
To nie jest możliwe. 4 weekend pogoda jest tak chujowa, że nie chce (a nawet nie powinienem) wychodzić i moczyć dupsko na dworze. Nie ma to jak byczyć się cały dzień przed kompem, czytać cudze blogi (m.in. Janusza Millera, albo Zawsze Kwadrat, Głupcze!), pić herbatę o konsystencji miodu albo robić porządki na winampie - owocuje to odkryciem zapomnianych kawałków wartych uwagi : ).
Przede wszystkim odkryłem na nowo koncert w Chinach Jean Michela Jarra - od razu wylądował na mojej empetrójce. Nie jest to Jeff Mills (JMJ i Chiny to 1981 rok), ale kopie tyłek. BTW, zauważcie różnicę wielkości sprzętów dzisiaj a wtedy.
Dalej, pod kursor wpadł też Miles Davis.
Fajne nuty do porannej kawy.
Przed chwilą sprawdzałem ile klisz jeszcze mam “od ręki” i okazało się, że wszystkie to ISO 100 - co dziwi mnie. Poprzedni negatyw miał słabe kolory - i naświetlany był jak dwusetka. Nieznane są wyroki fotograficznych bogów…
… albo po prostu naciąg migawki jest zjebany.