Archiwum dla wrzesień 2007

Who the fuck I am on Friday night?

z 3 komentarzami

Ok. Doszły mnie głosy, że stosuje skróty myślowe. I jest to prawdą.

Przepraszam.

Ale trudno jest napisać coś sensownego, kiedy łeb boli się tak, jakby przetoczyła się po nim paczka Ptasiego Mleczka.  Naprawdę, nie jedzcie więcej niż opakowanie w przeciągu 15 minut. I nie kładźcie się później spać.  A wtedy wszystko wygląda tak:

Jej, zaraz zwymiotuję. Cóż, życie.

BTW. Znacie jakieś opuszczone budynki? Przydałoby się wrzucić coś nowego na digarta. Albo Deviantarta.

Chyba, że chcecie, aby znalazł się tam wasz portret. W obu przypadkach, dajcie znać.

BTW. Jeśli cierpicie tak jak ja, ukojenie znajdziecie w Nouvelle Vague, Cat Power albo CocoRosie, którą poleca B., ale zastrzel mnie – nie zdążyłem wsłuchać się dokładnie.

No, to tyle.

Written by lubczanski

wrzesień 29, 2007 at 2:04 pm

Dwa surowe jajka, sos Worcestershire i rosół na wołowinie.

z jednym komentarzem

Jako pył układający się we wzory, nie musicie wszystkiego rozumieć.

A to mój nowy idol. Chris Stevens. Jeśli wiecie, gdzie można go zobaczyć, możecie kupić sobie paluszki.

No i tyle.

Ps. Happysad ssie!

Ps2. Zobaczcie to. W całości.

Written by lubczanski

wrzesień 27, 2007 at 2:21 pm

Napisane w fotografia, życie